Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Chiang Mai’ Category

W związku z festiwalem, nie robię za wiele w Chiang Mai, a i możliwości są trochę ograniczone w tym gorącym czasie. Postanowiłam przejechać się na skuterze do Pai, niewielkiej miejscowości oddalonej o 140 km. Na skuterze. Fajnie się jechało. Widoki piękne – góry, wodospady. Tylko ta woda. Jadę, a tu chlust, ląduje na mnie wiadro wody. Szczerze powiem, żadna przyjemność. I tak co kilka kilometrów. W rezultacie ani zdjęć nie zrobiłam, ani Pai za bardzo nie zwiedzilam, bo lokalni szaleli. Udało mi się obejrzeć Canyon Pai. Śliczne miejsce z widokiem na okoliczne góry i stromymi ścieżkami, po których niewielu chodzi. Samo miasteczko jest nieduże i senne, niewiele się tu dzieje, w sam raz na kilkudniowy relaks.
image

image
image
image

W drodze powrotnej mam dużo planów. Jadę serpentynami w dół kilkanaście kilometrów. Cisza i pustka dookoła, czasem mija mnie jakis samochód. I nagle trach, wypierniczylam się ! Przejeżdżająca akurat tajska para, pomaga mi zebrać wszystko i zawoza do wiejskiego szpitala, który jest zamknięty z powodu święta.
Kilka kilometrow dalej w punkcie kontroli policyjnej, policjant czyści moje rany bardzo nieprofesjonalnie, owija bandazem i daje tabletke przeciwbolowa. Niestety, nie mam innej opcji i muszę jechać dalej sama 80 km do Chiang Mai. Jak po nitce dojezdzam do celu, oddaję skuter, właściciel robi wycenę szkód, wypisują mi papiery ubezpieczeniowe i w końcu idę odpocząć.
image

image

Bolało jak diabli. Niestety w nocy kolano napuchlo i rano poszłam do szpitala. Najpierw jednak musiałam iść na policję po formularz wypadkowy. Tajscy policjanci mają fajne mundurki, ale zdjęcia nie pozwolili zrobić:-) W szpitalu za to obsługa była luksusowa. Zyczylabym sobie i wszystkim żeby szpitale czy to w Polsce, czy w Irlandii tak działały. Dostałam pięć różnych tabletek, bo okazało się , że z tymi 23 ranami, to trzeba uważać bardzo, zwłaszcza w tropikalnym klimacie. I tak kolejne kilka dni spędziłam w hotelu, bo byłam totalnie nie do życia. A żeby podrozowac to trzeba mieć siłę:-)

image
image

W Chiang Mai nie zwiedzilam wiele, ale bardzo mi się podobało samo miasto, zwłaszcza wieczorami. Otoczone kanałem stare miasto ma swój urok – kręte uliczki, zaciszne hoteliki , knajpy otwarte do rana, restauracje w których siedzą i lokalni i turysci, salony masażu. A najfajniejszy był niedzielny targ, tzw. Sunday Walking Street, kiedy to z ruchu zostaje wyłączonych kilka ulic i zaczyna się handel.Tyle towarów, zwłaszcza rękodzieła, nie widziałam w żadnym miejscu. Można chodzić godzinami i wybierać. Do tego jakaś procesja przejdzie, ktoś gra i śpiewa, pyszne przekąski i dania są serwowane także.

image

image

image

image

image

image

image
Chiang Mai 12-22 Kwietnia 2013

Reklamy

Read Full Post »