Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Luang Prabang’ Category

image

Rany przyschly – czas ruszyć dalej. Rano jadę mini busem do Chiang Khong, miejscowosci na granicy tajsko – laotanskiej. Miły pan kierowca zatrzymuje się w Chiang Rai na 20 minut, dzięki czemu oglądam znajdującą się tam świątynię Wat Rong Khung. Jak dla mnie kicz, ale może komuś się spodoba.

image

Po południu dojeżdzamy do celu. Najpierw pieczątka wyjazdowa z Tajlandii. Przeprawa na drugą stronę rzeki, potem długi postój w kolejce po wizę i już spaceruję w Laosie. Rano kupuję bilet na dwudniowy rejs Mekongiem do Luang Prabang. Wybieram slow boat, dla porównania dodam, że speed boat pokonuje tę trasę w 6 godzin. Mimo że łódź odpływa o 11.30, zajmujemy numerowane miejsca już o 9. O 11 okazuje się, że jest nas za dużo i druga łódź musi płynąć, a numerki nie mają znaczenia. No to po co je robili ? Ku zaskoczeniu wszystkich, nawet chyba sternik się zdziwił, odplywamy tylko z kilkuminutowym opóźnieniem. I zaczyna się – jedzenie, picie, gry w karty, śpiewy, łażenie po łodzi tam i z powrotem, opowieści dziwnej treści 🙂 Jest głośno i wesoło. Po południu doplywamy do Pagben i tu zostajemy na noc. W wiosce nie ma absolutnie nic oprócz guest housow i restauracji, w których na śniadanie można zjeść świeżą bagietke lub babeczke czekoladowa. W środku dżungli to jest niezłe zaskoczenie. Rano od nowa. Dziś plyniemy od 9.30 do 17.30. Krajobraz jest niezmienny – pomarańczowy Mekong, zielone wzgórza i skały po obu stronach. Im dalej tym piękniej.
image

image

Luang Prabang to dawna stolica kraju, dziś odrestaurowana, zupełnie nie przypomina azjatyckiego miasteczka. Jest czysto i spokojnie. Piękne hotele butikowe z pomyslowymi aranżacjami kwiatów to wizytówka miasta. Jeśli życie w gdzieś toczy się leniwie, to na pewno tutaj.
image

image

image

Codziennie rano o 5.30 odbywa się karmienie mnichów. Niestety lokalni sprzedali ten rytuał i zamiast sami siedzieć i obdarowywac, sadzaja turystów, którzy za to płacą. Gdy mnisi zejdą z głównej drogi odbywa się inne karmienie – na ulicy siedzą dzieci z plastikowymi torbami do których mnisi wrzucają to, co właśnie otrzymali. I gdzie tu sens ?

image

image
image

W okolicach Luang Prabang jest wiele wodospadow. Ja wybieram się na Kuang Si. Co tu pisać – cudo 🙂

image

image

image

Mnich też czlowiek 🙂

image

Wlazlam na szczyt wodospadu, bo nigdy nie widziałam jak spada. A na górze piękne jeziorka.
image

image

Mimo iż wydawało mi się , że jeszcze długo nie wsiade na łódź, zaraz następnego dnia poplynelam zobaczyć jaskinię Pak Ou, w której znajduje się kilka tysięcy maleńkich figur Buddy.
image

image

image

W wioskach Hmongow są śliczne dzieci. Niestety zrobienie fotki bez zapłaty lub zakupu jakiejś pamiątki ze straganu jest niemile widziane i dzieciaki przepedzaja intruza. Mnie również pogonily:-)
image

W Luang Prabang na nocnym markecie było przepyszne jedzenie – grilowane ryby i mięso oraz bufet do wyboru do koloru. Obzarstwo trwa 🙂
image

A wieczorami piękne zachody słońca nad Mekongiem i śpiewy mnichów.
image

image
Luang Prabang 22-25 Kwiecień 2013

Reklamy

Read Full Post »