Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Indie’ Category

 

Let the splendor of the diamond, pearl and ruby vanish like the magic shimmer of the rainbow.

Only let this one teardrop, the Taj Mahal, glisten spotlessly bright on the cheek of time…

 Rabindranath Tagore

IMG_1766

IMG_1607

IMG_1696

IMG_1733

IMG_1593

IMG_1535

IMG_1749

IMG_1911

IMG_1721

Kwiaty dla Mumtaz Mahal/ Flowers for Mumtaz Mahal

Kwiaty dla Mumtaz Mahal/ Flowers for Mumtaz Mahal

 

Taj Mahal, 20 Stycznia 2013

Read Full Post »

W Amritsar spotykam dwoch podrozujacych Polakow – Macka i Lukasza. Krecimy sie razem po swiatyni i po miescie, odswiezamy jezyk polski. Okazuje sie tez, ze mamy bilety na ten sam pociag do Delhi. W czwartek wstajemy o 4, jedziemy na dworzec kolejowy i szukamy na tablicy naszego pociagu. Nie ma. Maciek idzie do informacji i dowiaduje sie, ze pociag bedzie o 14. Dziwne to, bo Armitsar to stacja poczatkowa. Nasz pociag zostal przesuniety, absolutnie nie jest opozniony. Coz robic. Z Amritsar tak naprawde pociagi do Delhi odjezdzaja co godzine, problem jednak w tym, ze wszystkie bilety w klasie sleeper sa wyprzedane. Decydujemy sie na druga klase, na ktora bilet mozna kupic w okienku i szturmujemy pociag. I pewnie dziwicie sie, o co mi teraz chodzi. Ano o to, ze druga klasa w indyjskich pociagach jest przeladowana do granic mozliwosci i spedzenie osmiu godzin prawie bez oddechu, to zadna frajda. W pociagu mamy miejsca siedzace, zasypiam w jakiejs dziwnej pozycji, a kiedy sie budze, nie widze ludzi siedzacych naprzeciw mnie, bo pomiedzy naszymi, prawie stykajacymi sie kolanami, stoja ludzie. Spedzilam ponad osiem godzin siedzac w jednej pozycji, bez ruchu, bez toalety i bez picia, no bo to uzaleznione. Kiedy wstalam, czulam jak moje posladki sie odksztalcaja. Podrozowanie w indyjskim stylu, jest naprawde duzym wyzwaniem. Moj plan na popoludnie ulegl zmianie, zamiast zwiedzac – poszlam spac. Drugiego dnia w Delhi mialam bojowe zadanie. Skonczyl mi sie kredyt na karcie telefonicznej i najnormalniej w swiecie chcialam doladowac. Ide do sklepu pierwszego, drugiego, siodmego. Nie ma kredytu, nigdzie. W kraju, gdzie kazdy gada przez telefon non stop, nawet biedacy na ulicy dzierza w dloni komorke, nie moge kupic doladowania. W kolejnym sklepie zostaje uswiadomiona, ze to czego ja szukam, to zaden tam phone credit, czy top up, ale balance. Wiec teraz pytam o balance, ale dalej nic. Odsylaja mnie od sklepu do sklepu. Przypominam, ze jestem w centrum stolicy. W jeszcze kolejnym sklepie pytam pana, gdzie on kupuje swoj balance? Pokazuje, ze przez telefon i z konta pobieraja. Ok, on ma konto bankowe, ale sa miliony biedakow bez kont, ale z telefonami, to gdzie oni kupuja? Wchodze do sklepu, w ktorym sprzedaja telefony. Od progu mowie: to jest piedziesiaty pierwszy sklep, do ktorego dzisiaj weszlam, pomozcie. I sposrod dziesieciu ekspedientow, jeden zaczyna mowic plynnie po angielsku. Postep! Mowie, ze chce kupic doladowanie. Podobno ma nie byc prosto, bo moja karta sim zostala zakupiona w innym stanie, niz aktualnie przebywam, a to juz problem, niewazne, ze ten sam operator telefonii komorkowej. Chlopak postanawia sprobowac, kupuje przez swoj telefon, kredyt dla mojego numeru i allleluja. Mam. Piecdziesiat jeden sklepow, doslownie. Rozmawiamy jeszcze, oczywiscie przy herbacie, chlopaki nie chca nic za przysluge, a ja w koncu mam balance.  Moje zwiedzanie stolicy skurczylo sie do trzech godzin. Wybralam Red Fort, bo byl najblizej. Kiedy po poludniu wracam metrem na dworzec kolejowy zauwazam, ze metro delijskie jest niezwykle czyste. Wchodze z brudnej ulicy, zakurzonej, zasmarkanej, zaplutej na czerwono, zasikanej i wszystko inne, z ulicy, ktora dla biedakow jest tu domem, do czystego, lsniacego metra. W wagonach stoja ludzie ubrani czysto i schludnie, pachnacy, z lsniaca bizuteria na palcach rak. Ten kontrast jest porazajacy. I jeszcze jedno, co mnie zaskoczylo, bo jako fanka metra, zauwazylam, ze w indyjskim sa specjalne wagony dla kobiet. Incredible India?!

Czerwony Fort w New Delhi/ Red Fort in New Delhi

Czerwony Fort w New Delhi/ Red Fort in New Delhi

Niezwykle luki/ Amazing arches

Niezwykle luki/ Amazing arches

Riksze w stolicy/ Rikshaw in capital

Riksze w stolicy/ Rikshaw in capital

Ruch uliczny/ Street traffic

Ruch uliczny/ Street traffic

Liczenie rupii/ Counting rupiees

Liczenie rupii/ Counting rupiees

New Delhi, 18-19 Stycznia 2013

Read Full Post »

Amritsar

Amritsar, prawdopodobnie moje najwieksze zaskoczenie w Indiach . Po pietnastu godzinach w autobusie z Bikaneru, wczesnym porankiem, znalazlam sie w naprawde polnocnym miescie, bylo zimno, mgliscie i deszczowo. W Amritsar  znajduje się najważniejszy obiekt kultu Sikhow – Zlota Swiatynia zwana Darbar Sahib (Dwór Pana) lub Harmandir (Świątynia Boża), w której przechowywany jest oryginał świętej księgi Sikhów. Amritsar jest dla sikhow jak Watykan dla katolikow. Swiatynia otwarta jest dla wiernych non stop. Niesamowite jest zaplecze swiatynne. Tutaj bowiem mozna isc do darmowego hostelu, a w kuchni napic sie herbaty i zjesc posilek, takze darmowy. Oczywiscie sa skrzynki na dotacje, ale przymusu nie ma. Ciekawostka jest takze, ze mozna aktywnie uczestniczyc w pracach kuchennych. Kazdy, kto ma tylko ochote, moze isc obierac czosnek, wyrabiac placki ciapati, czy zmywac naczynia. Ciekawe, ze zawsze sa chetni. W swiatyni spedzilam wiele godzin, obserwujac modlacych sie ludzi. Atmosfera jest elektryzujaca. Przyznam, ze nigdy nie widzialam takiego poswiecenia i oddania i gorliwości wiernych. W nocy, widok Zlotej Swiatyni, oswietlonej lampkami, powala z nog.

Zlota Swatynia/Golden Temple

Zlota Swatynia/Golden Temple

IMG_1227

Zlota Swiatynia, inne oswietlenie/ Golden Temple, second lighting

Amritsar , 16-17 Stycznia 2013

Read Full Post »

Attari

Jako, ze Amritsar polozony jest blisko granicy pakistanskiej, jednego popoludnia, wybralam sie na ceremonie zamkniecia granicy Indii z Pakistanem w Attari. Ceremonia ta odbywa  o zachodzie slonca.  Nie wiedzialam, czego oczekiwac. I w sumie, nadal nie wiem, co o tym myslec. Po jednej stronie kilka tysiecy Indyjczykow, po drugiej kilkaset Pakistanczykow, na specjalnie wybudowanych trybunach, skanduja na przemian nacjonalistyczne hasla. India! – krzyczy konferansjer, India! – powtarza kilkutysieczny tlum. Atmosfera goraca, taka troche pilkarska.  Tuz przed moimi oczami, dokonuje sie zwawa parada, w ktorej straznicy obu panstw demonstruja swa sile. Nastepnie flagi Indii i Pakistanu zostaja opuszczone, a granica zamknieta. I tak codziennie.

IMG_1043

IMG_1093

IMG_1129

IMG_1063

IMG_1160

IMG_1153

Attari, 17 Stycznia 2013

Read Full Post »

Z Jaisalmeru rannym autobusem udaje sie do Bikaneru. Wlasciwie nie ma tu nic ciekawego, ale w miejscowosci obok znajduje sie swiatynia szczurow. Jako, ze mam cale popludnie, ide jednak zobaczyc, co tam maja w tym Bikanerze. Szczerze powiedziawszy, nawet mi sie aparatu nie chcialo wyciagac. Zwiedzilam fort, ale nie wywarl na mnie zadnego wrazenia. A poza tym chaos, smog, tlum, halas, czyli typowe indyjskie miasteczko. Drugiego dnia jade do oddalonego o 30 km Deshnoke. Tutaj znajduje sie Karni Mata, czyli Swiatynia Szczurow.  Kabos to szczury będące reinkarnacjami dusz uwolnionych spod władzy boga śmierci Yama, wyznawców Karni Maty. Dawno temu bogini Durga czczona w tej świątyni przybrała ludzką postać w osobie Katei Mata i jak podają przekazy żyła podobno 151 lat. Służyła radą i pomocą okolicznym mieszkańcom. Pewnego razu poradziła dzieciom które przyszły do niej po stracie rodziców by zaopiekowały się szczurami mieszkającymi razem z nimi w domu, a nie będą samotne. Ponieważ ich rodzice przybrali postać szczura. W tym miejscu od ponad 600 lat ludzie opiekują się szczurami.  

Gdy pytalam w swiatyni, ile jest szczurow, uslyszalam, ze dwadziescia tysiecy i siedem bialych. Szczerze powiem, ze bylo sporo, ale zeby, az tyle? Ja bylam zawiedziona, bo myslalam, ze bede musiala je odganiac, a tu musialam nadstawiac stopke, zeby po mnie przebiegl;-) W  dodatku sa malenkie, takie duze myszy.  Najwieksza atrakacja jest zobaczenie bialego szczura, bo to przynosi szczescie. Stalam wiec z pol godziny w jednym miejscu i w koncu zobaczylam. Szczesciara, czy co? Gdy szczur nie przjedzie po stopie lub nie zobaczy sie bialego,  szukamy kawałka nadgryzionego przez szczura jedzenia i dojadamy po nim-;)

Mleko jest dobre dla wszystkich /Milk is good for rats

Mleko jest dobre dla wszystkich /Milk is good for rats

Spiace szczurki/ Sleeping rats-)

Spiace szczurki/ Sleeping rats-)

Tak nadstawialam nozke/ I wanted badly one of them to run over my foot;-)

Tak nadstawialam nozke/ I wanted badly one of them to run over my foot;-)

 

Jest i bialy, na szczescie/ And white rat for luck

Jest i bialy, na szczescie/ And white rat for luck

 

Dzieci w swiatyni mnie nie opuszczaly/ Children in temple never left me alone

Dzieci w swiatyni mnie nie opuszczaly/ Children in temple never left me alone

 

Bikaner/Deshnoke  14-15 Stycznia 2013

Read Full Post »

Safari

Jestem w Jaisalmerze. Glowna atrakcja w tym miejscu to pustynne safari na wielbladach. Robie krotkie rozeznanie w cenach i wybieram safari z Mr. Desert. Rano juz o 9 wyruszamy jeepem w siedem osob na pustynie na noc. Jest czterech Australijczykow, jedna Hiszpanka i  Holenderka. Od samego poczatku jest wesolo. Zwiedzamy najpierw swiatynie dzinijska, potem opuszczona wioske, az wreszcie jedziemy do wioski, z ktorej ruszamy na pustynie wielbladami. Czekaja na nas pieknie przystrojone. Moj ma na imie Loren. I tak zaczynamy karawane. Po okolo dwoch godzinach,zatrzymujemy sie na lunch. Panowie poganiacze wyciagaja worek z warzywami, gary, a chlopcy biegna zebrac galazki na ognisko. Patrze na to wszystko i nie moge nadziwic. Gdy reszta wycieczki rozklada sie na kocach i przyspia, ja lece do „kuchni”. Ucze sie gotowac i szybko sprawdzam, jakie przyprawy sa w torebeczkach.Generalnie nie ma wiele: chili, kardamon i tumeric oraz kumin. Kazda potrawa przyprawiana jest jednak inaczej,w roznych proporcjach. Gotujemy kapuste z ziemniakami i kuminem, drugi sos jest ostry z cebula, kapusta i pomidorami, a trzeci daal, czyli lentilki z pomidorami i cebula. W innej czesci kuchni robi sie ciapati. Maka,woda i sol. Pan wyrabia ciasto, a potem robimy kuleczki i w rekach przerzucamy, uzyskujac placki, ktore pieka sie na malej blaszce nad ogniem. Po okolo poltorej godziny caly obiadek jest gotowy. Pycha. Po posilku wsiadamy znowu na wielblady i tak az do zachodu slonca idziemy. Obserwuje mojego wielblada i nie moge sie nadziwic, ze caly czas zuje pyskiem. Co jakis czas zrywa sie i biegnie, co powoduje bol mojego tylka. Prycha i wydaje jakies dziwne dzwieki.   Na miejscu naszego biwaku, juz gotuje sie kolacja. My za to lecimy na wydmy na zachod slonca. Niestety, slonce po prostu zaszlo za chmury i tyle go widzielismy. Kolacja podobna do obiadu. Siedzimy przy ognisku jeszcze dlugo, pijemy piwo, opowiadamy historie z podrozy i spiewamy. A potem idziemy na nasze materace, przykrywamy sie stosem kolder i juz mozna spac. Ale kto by spal, gdy nad glowa milion gwiazd?

Nasza ekipa na wielbladach/ Our team on camels

Nasza ekipa na wielbladach/ Our team on camels

Ja na wielbladzie Loren/ Me on Loren

Loren

Loren

 

Yupi;-)

Yupi;-)

 

Gotowanie na pustyni/ Cooking on the desert

Gotowanie na pustyni/ Cooking on the desert

 

Prawie gotowe/ Ready to eat

Prawie gotowe/ Ready to eat

Wyrabianie ciapati/ Making ciapati

Wyrabianie ciapati/ Making ciapati

 

Posilek pustynny gotowy/ Desert lunch

Posilek pustynny gotowy/ Desert lunch

 

Pustynia Thar, 12 Stycznia 2012

 

 

 

 

 

Read Full Post »

Z Jodhpuru mozna wlasciwie juz jechac tylko w jedno miejsce, do Jaisalmeru. Czasem nazywany jest ‚zlotym miastem’, co zapewne bierze sie od piaskowo-zlotego koloru fortu, ktory goruje nad okolica. Jaisalmer jest niewielki, a czesc turystyczna skupia sie wokol fortu i w samym forcie, bo okazuje sie, ze mozna w nim zamieszkac.  Po obejrzeniu w Indiach wielu takich fortec, tutaj mialam szanse spedzic  dwie noce. Z Jodhpuru wyjechalam po sniadaniu, nie spieszylo mi sie. Podroz autobusem trwala piec godzin, to nic, jak sie ma za soba tyle przejechanych kilometrow. Pierwszy raz tez w indyjskim autobusie, jeszcze zanim dojechalam, pojawili sie hotelowi naganiacze, oferujacy pokoje za jakies absurdalnie niskie pieniadze. Wiaze sie to z pustynnym safari, ktore hotelerze maja nadzieje ci wcisnac, chocby sila, bo na tym tak naprawde sie tu zarabia.  Nie przekonuja mnie wcale, ale gdy wysiadam w Jaisalmerze, musze zmierzyc sie z kilkunastoma panami, ktorzy jeden przez drugiego, wciskaja mi swoje wizytowki. Wybieram jednego, bo i tak mnie to nie ominie, wsiadam do rikszy i pedzimy do fortu. W Indiach jest dziwny system hotelowy. Zabiora cie z dworca, pokaza pokoj, a nawet kilka, a potem zaczyna sie targowanie ceny i jesli nie jest sie usatysfakcjonowanym, mozna po prostu wyjsc. Plusem takiej sytuacji jest, ze za darmo dojechalo sie do miasta;-) Mnie podoba sie pokoj, ktory pan mi pokazuje, bo prawdopodobnie jest to najladniejszy pokoj jaki do tej pory mialam. Cena jest tez najwyzsza, ale targuje twardo i zostaje. Popoludnie spedzam na spacerze waskimi uliczkami fortu, ktore wypelnione sa sklepikami z rekodzielem i pamiatkami. Kolejny dzien zaczynam od zwiedzenia fortu, czesci niemieszkalnej,  na malych zakupach i wizycie na poczcie, bo mam tyle drobiazgow, ze czas je wyslac. Potem chodze po knajpach, po ulicach, zachodze do swiatyni dzinijskiej, potem do haveli, czyli prywatnego domu, zamawiam safari na kolejny dzien i robi sie wieczor. W forcie spotykam tez wielu znajomych podroznikow , poznanych w innych miastach, co zawsze cieszy, jak sie widzi znajoma twarz.  Dzis mam dzien zarloka i ide na drugi obiad. Pierwszy raz wybieram nie indyjska knajpe i we wloskiej ristorante zamawiam spagetti. Mila odmiana, po indyjskich papryczkach chili. Jaisalmer jest bardzo przyjaznym miastem i ludzie bardzo chetnie rozmawiali ze mna bezinteresowanie, tak po prostu wypytywali z ciekawosci. Mila odmiana po kupcach, ktorzy zagaduja tylko po to, by zaciagnac do sklepu i pokazac swoje towary. W Jaisalmerze czas minal leniwie. No i kupilam lampe, a teraz sie modle zeby dotarla w jednym kawalku;-)

IMG_9627

Pierwszy widok w Jaisalmerze;-)/ My first view in Jaisalmer;-)

IMG_9694

Niezwykle drzwi/ Amazing doors

IMG_9722

W forcie /Inside fort

 

IMG_0208

Zycie w forcie /Living in fort

 

IMG_0289

Poza fortem, gdzies na ulicach Jaisalmeru/ Outside fort, somwhere on the streets of Jaisalmer

 

IMG_0234

Patwa-k-haveli

 

IMG_0249

Fajna swiatynia/Nice temple

 

Jaisalmer, 10-13 Stycznia 2013

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »