Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Jaisalmer’ Category

Z Jodhpuru mozna wlasciwie juz jechac tylko w jedno miejsce, do Jaisalmeru. Czasem nazywany jest ‚zlotym miastem’, co zapewne bierze sie od piaskowo-zlotego koloru fortu, ktory goruje nad okolica. Jaisalmer jest niewielki, a czesc turystyczna skupia sie wokol fortu i w samym forcie, bo okazuje sie, ze mozna w nim zamieszkac.  Po obejrzeniu w Indiach wielu takich fortec, tutaj mialam szanse spedzic  dwie noce. Z Jodhpuru wyjechalam po sniadaniu, nie spieszylo mi sie. Podroz autobusem trwala piec godzin, to nic, jak sie ma za soba tyle przejechanych kilometrow. Pierwszy raz tez w indyjskim autobusie, jeszcze zanim dojechalam, pojawili sie hotelowi naganiacze, oferujacy pokoje za jakies absurdalnie niskie pieniadze. Wiaze sie to z pustynnym safari, ktore hotelerze maja nadzieje ci wcisnac, chocby sila, bo na tym tak naprawde sie tu zarabia.  Nie przekonuja mnie wcale, ale gdy wysiadam w Jaisalmerze, musze zmierzyc sie z kilkunastoma panami, ktorzy jeden przez drugiego, wciskaja mi swoje wizytowki. Wybieram jednego, bo i tak mnie to nie ominie, wsiadam do rikszy i pedzimy do fortu. W Indiach jest dziwny system hotelowy. Zabiora cie z dworca, pokaza pokoj, a nawet kilka, a potem zaczyna sie targowanie ceny i jesli nie jest sie usatysfakcjonowanym, mozna po prostu wyjsc. Plusem takiej sytuacji jest, ze za darmo dojechalo sie do miasta;-) Mnie podoba sie pokoj, ktory pan mi pokazuje, bo prawdopodobnie jest to najladniejszy pokoj jaki do tej pory mialam. Cena jest tez najwyzsza, ale targuje twardo i zostaje. Popoludnie spedzam na spacerze waskimi uliczkami fortu, ktore wypelnione sa sklepikami z rekodzielem i pamiatkami. Kolejny dzien zaczynam od zwiedzenia fortu, czesci niemieszkalnej,  na malych zakupach i wizycie na poczcie, bo mam tyle drobiazgow, ze czas je wyslac. Potem chodze po knajpach, po ulicach, zachodze do swiatyni dzinijskiej, potem do haveli, czyli prywatnego domu, zamawiam safari na kolejny dzien i robi sie wieczor. W forcie spotykam tez wielu znajomych podroznikow , poznanych w innych miastach, co zawsze cieszy, jak sie widzi znajoma twarz.  Dzis mam dzien zarloka i ide na drugi obiad. Pierwszy raz wybieram nie indyjska knajpe i we wloskiej ristorante zamawiam spagetti. Mila odmiana, po indyjskich papryczkach chili. Jaisalmer jest bardzo przyjaznym miastem i ludzie bardzo chetnie rozmawiali ze mna bezinteresowanie, tak po prostu wypytywali z ciekawosci. Mila odmiana po kupcach, ktorzy zagaduja tylko po to, by zaciagnac do sklepu i pokazac swoje towary. W Jaisalmerze czas minal leniwie. No i kupilam lampe, a teraz sie modle zeby dotarla w jednym kawalku;-)

IMG_9627

Pierwszy widok w Jaisalmerze;-)/ My first view in Jaisalmer;-)

IMG_9694

Niezwykle drzwi/ Amazing doors

IMG_9722

W forcie /Inside fort

 

IMG_0208

Zycie w forcie /Living in fort

 

IMG_0289

Poza fortem, gdzies na ulicach Jaisalmeru/ Outside fort, somwhere on the streets of Jaisalmer

 

IMG_0234

Patwa-k-haveli

 

IMG_0249

Fajna swiatynia/Nice temple

 

Jaisalmer, 10-13 Stycznia 2013

Reklamy

Read Full Post »