Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Yangon’ Category

Birma wychodzi z cienia . Wojskowa junta, rządzona przez generałów przez ponad 50 lat, izolowana od świata, dziś budzi się do życia. Pierwszych zaprosili turystów i inwestorów. Informacje podawane przez turystów na forach i blogach  z 2011, a nawet z 2012 są dziś mocno nieaktualne. Są już bankomaty, coca-cola i internet. Ceny hoteli poszybowowaly w górę nawet o kilkaset procent. Birma przeżywa małe oblężenie turystyczne, choć i tak to jest nic w porównaniu z taka Tajlandia. Moja trasa nie odbiega niczym od  tego, co robią tutaj inni turyści, czyli odwiedzam tzw. wielką czwórkę: Yangon, Mandalay, Bagan i Inle Lake.
Przygoda z Birma zaczyna się tak naprawdę już w Bangkoku w ambasadzie Myanmaru. Kolejka ustawia się już około 7 rano. Trzeba swoje odsiedzić na chodniku. Potem trzeba pofatygowac się drugi raz po odbiór. Zajęło mi to cały dzień, uwzględniając przemieszczanie się po mega zakorkowanym Bangkoku autobusem miejskim. A potem już lecę 🙂
W Yangonie jestem już o ósmej rano. Znalezienie w miarę taniego hotelu zajęło mi godzinę. Jest  tani, ale jak na warunki azjatyckie – drogi i cena nie jest adekwatna do jakości. Wymieniam pieniadze na ulicy u cinkciarzy, których tu bez liku, jem arbuza, zachodze do lokalnej knajpy na zieloną herbatę i idę spać. Po południu idę zwiedzić świątynię Shwedagon Paya. To najważniejsze miejsce dla birmanskich buddystow i każdy powinien je odwiedzić przynajmniej raz w życiu . Mam dużo czasu, więc idę pieszo, w 40 stopniowym upale gotuje się prawie. W Yangonie szokuje mnie czysta ulica i praktycznie brak sprzedawców i kiermaszu na chodniku.Świątynia jest ogromna, więc dochodzę szybko, bo jej czubek widać w całej okolicy .Złoto tak się zloci, że aż w oczy razi. Wielka pagoda  ma  99  m wysokości i jak podaje legenda ma już 2500 lat. Ale to nie wszystko. Wokół znajdują się mniejsze stupy i setki posągów buddy, które razem tworzą wspaniały kompleks swiatynny. Czegoś takiego to ja jeszcze nie widziałam. Wierni palą kadzidla, dekoruja kwiatami posągi, palą świece, obmywaja figurki buddy i przede wszystkim – modlą się. Siedzę sobie tutaj na terenie świątyni do zachodu słońca , bo chcę zobaczyc świątynię oswietlona. Okazuje się, że na terenie jest darmowy wi-fi. Wyobrazcie sobie, że idziecie do kościoła się pomodlić, ksiądz informuje na wejściu, że jest darmowy internet i zaprasza do korzystania  🙂 To się nie zdarzy za milion lat !

image

image

image

image

image

image

image

Yangon 31 Marca 2013

Reklamy

Read Full Post »